Currency
Kontakt

tel. 795 13 13 12

biuro@mamototo.pl

Nasza grupa na facebooku 6

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie :) Zaczynam pierwszy wpis ważną informacją :) Kto nie wie, ten zaraz się dowie :) kto wie - ten ma szczęście :D

Otóż, mamy swoją grupę na facebook`u, na którą Was bardzo serdecznie zapraszam. Grupa łatwa do znalezienia i zapamiętania, bo nazywa się tak jak nasz sklep internetowy -  MAMOTOTO.PL

 

 

 

Pod koniec tego postu, znajdziesz link, który poprowadzi Cię do miejsca, w którym informuję o nowościach w sklepie czy promocjach. Tworzymy tam wspólnie wielką bazę inspiracji, chwalimy się co kto uszył z naszych materiałów. Tam wrzucam KODY RABATOWE :) Tak, wiem - uwielbiacie je :D Będzie mi miło, jeśli dołączysz do naszej społeczności :)

Chciałabym napisać tu również kilka słów o mnie i o mojej firmie MAMOTOTO :) Mieszkam w mieście KRASNALI, czyli we Wrocławiu. Mam 33 lata - i wcale nie wstydzę się mojego wieku! :D Jestem tak jak część z Was mamą i żoną. Bardzo lubię szyć, choć ostatnio nie mam na to czasu. Moje maszyny czasem w desperacji wołają cichutkim głosem: Magdo! Odkurz nas! Chcemy trochę poszyć.... I wtedy lituje się nad moimi skarbami i szyję coś dla córki :) Bardzo Was rozumiem, wiem co czujecie gdy wracacie padnięte po pracy, bawicie się z dziećmi, gotujecie a gdy maluchy wreszcie!! zasną - siadacie do maszyny. Szyjecie, szyjecie i znowu prujecie :D Przyznajcie jednak, że to kochacie!

Szyć uczyłam się sama. Po prostu poczułam, że to jest to! Zawsze miałam problem z tym, że wszyscy mieli jakieś hobby, a ja nie :( Było to wręcz dobijające, ale szukanie na siłę hobby to też nic przyjemnego. I pewnego dnia, gdy usiadłam pierwszy raz do maszyny (a było to 6 lat temu), poczułam coś niewiarygodnie wspaniałego. Poczułam, że odnalazłam swoją pasję! Kto też tak miał? Chętnie poczytam o Waszych początkach przy maszynie :)

Później zrodził się pomysł na przekształcenie tak dobrze Wam znanego szmatoholizmu (tak, wiem - to jest uzależnienie) w sklep z materiałami. Nie byłoby go tutaj teraz, gdyby nie mój kochany mąż Paweł. Dziękuję Ci :)

No dobrze, to może teraz mała zabawa? Niedawno, na jednej z grup na fb (nie na naszej!) umieściłam filmik, w którym opowiadam SKĄD SIĘ WZIĘŁA NAZWA MAMOTOTO :)

Jeśli widziałaś ten filmik, albo masz pomysł skąd taka nazwa, napisz mi to w komentarzu :) Pierwsza osoba, która poprawnie napisze odpowiedź - otrzyma ode mnie kupon rabatowy, dzięki któremu zamówienie w magiczny sposób zmaleje o całe 10 % :)

 

Oto link do grupy - KLIK

 

Magdalena

 

 

Komentarze do wpisu (6)

24 marca 2017

Twoja coreczka zamiast mowic mamo co to mowila mamo to to :)

24 marca 2017

Działają komentarze? :)

24 marca 2017

ucze sie

24 marca 2017

Jako, że odpowiedź o nazwę sklepu już padła opiszę swoją historię o początkach szycia :) Podobnie jak Ty, nie miałam szczególnie konkretnej pasji, wszystko po trochu czyli w zasadzie nic :D Zainteresowała mnie fotografia, zdjęć robiłam na potęgę, do tej pory lubię robić zdjęcia, ale na kurs nigdy się nie zdecydowałam. Szyć , haftować czy cerować nigdy nie lubiałam i jakoś nie specjalnie mi szło, choć mama krawcowa :D Kiedy zostałam pierwszy raz mamą, wpadłam w szał kupowania dziecięcych ubrań, ale z czasem przestały mi się podobać, wszystkie były "jakieś" a nie wow i ogólnie dostępne dla wszystkich. Pojawiła się myśl o szyciu, skoro spędzałam tyle czasu w domu i tak chodziła za mną długi czas. Przeglądałam maszyny i materiały, miałam swoje wizje szycia, ale to wciąż nie "uciszało" myśli typu "a co jak nie będę umiała", "a jeśli kupię maszynę i nie spodoba mi się szycie" ? Porzuciłam ten pomysł, ale pewnego pięknego dnia kiedy z moich ust padło kolejne "nic mi się nie podoba w sklepie" mąż wziął sprawy w swoje ręce :) Wrócił z pracy z prezentem - maszyna do szycia! I zaczęło się, przeglądanie internetu w poszukiwaniu materiałów. Początki szycia były trudne, ale nie tak jak myślałam. Mama krawcowa (nie pracująca w swoim zawodzie) objaśniłaco i jak, a reszta już intuicyjnie. Nigdy nie wybrałam się oczywiście na kurs szycia, bo przymusowe siedzenie na zajęciach zniechęca mnie. Jestem samoukiem, wolę podpytać mamę, poszperać w internecie i uczyć się na własnych błędach. Szyję nadal, coraz więcej, radość i uśmiech moich dzieci z nowych ubrań utwierdza mnie w tym, że to była dobra decyzja i oczywiście dziękuję mojemu mężowi za wsparcie w każdej postaci

24 marca 2017

Moja mama potrafiła szyć, odkąd pamiętam :) szyła dla mnie i dla siostry różne różności. Nie powiem, wydawało mi się, że przecież ja nie umiem i to nie dla mnie. Urodził mi się syn. Chciałam dla niego uszyć "coś", ale kupiłam dwa metry czegoś 100% sztucznościowego - nic gorszego na początek nie mogła kupić i moja maszyna (jakiś badziewny singer, którego w dobrej wierze kupił mi mąż), zaprotestowała, a ja zniesmaczona odłożyłam szycie. Później przy przeprowadzce stwierdziłam, że nie mogę nigdzie dostać zasłon do pokoju dziecięcego... wiec sama kupiłam i uszyłam ;) O dziwo miało to ręce i nogi. Niestety przy kolejnej próbie z dzianiną, moja maszyna nadal protestowała. No nie bo nie :) Az mój mąż się zlitował i sprezentował mi kolejną maszynę ;) Córcia się urodziła i w sumie dopiero się zaczęło. Szał dresówek, wzorów, motywów :)( I dostałam owerloka ;)) w sumie to ona mnie napędza do szycia i w dużej mierze, co chwilkę coś wymyśla :) A ja realizuję jej marzenia i przy okazji swoje :) Z kolei najukochańszym klientem jest mój syn. Gdybym uszyła mu t-shirt z worka jutowego, krzywymi ściegami, to by i tak stwierdził, że jest to najpiękniejsza rzecz na świecie :)

18 maja 2017

Ja bym powiedziała, że córka przyszła do Ciebie z namalowanym projektem sukienki, po czym uszyłaś jej ową piękność i Maleńka wtedy krzyknęła: "Mamo, to to!" :-)

Newsletter
Nowości, promocje, kody rabatowe, inspiracje. Podaj e-mail - o wszystkim dowiesz się pierwszy!
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl